poniedziałek, 1 stycznia 2018

List Ryszarda Wmordębitego do kuzynki Baby Zwozu

Droga Babo Zwozu, 
Dotarły do mnie pogłoski o siusiumuszańskiej chorobie i wędrowcach poszukujących jajecznicy. Jestem jednak niezmiernie zawiedziony Twoją postawą szanowna kuzynko! Wiesz dobrze, że nie sympatyzuję z tym wiejskim pajacem, Dziedzicem Paschilke... Dlatego naprawdę nie rozumiem, czemu pozwoliłaś na to, aby moje nazwisko znalazło się w tym samym wywiadzie, w którym wspominasz tego dziwacznego jegomościa.Co się zaś tyczy sprawy moczopędu wilczego... Mogę Ci pomóc pod warunkiem, że opublikujesz oficjalne przeprosiny w tej Waszej kahlighariańskiej gazetce. W przeciwnym razie, moja stopa nie postanie w Twoim domu, nawet na chwilę.Pozwolę sobie również przypomnieć Ci, że nie otrzymałem od Ciebie żadnych życzeń w związku z moim zeszłorocznym otrzymaniem tytułu Ziołolecznicy Zawodowego - dziwi mnie, że masz czelność prosić o pomoc tak zacną osobistość jaką się stałem, bez okazania należytego szacunku mojej osobie. Nie tak nas babka Stefania wychowywała.
Żywię nadzieję, że znajdziesz w sobie odwagę by zachować się przyzwoicie.Pozdrawiam Cię serdecznie, lecz nie bez problemu
Twój szanowany pośród ziołoleczników wybitny kuzyn, 
Ryszard Wmordębity

piątek, 29 grudnia 2017

Komunikat prasowy z Gór Kahlighari: Siusiumuszańscy wędrowcy poszukują jajecznicy!

Jakiś czas temu nasza gazeta donosiła o czterech tajemniczych wędrowcach widzianych w okolicach Gór Kahlighari. Baba Zwozu zdradziła naszemu korespondentowi informacje na temat ich tożsamości:

Siedziałam na tarasie i układałam właśnie karty według rozkładu wielkiego maga Monicjusza  Brombalicjusza, kiedy jeden z wędrowców podszedł do mnie i jak gdyby nigdy nic zapytał, czy mogłabym mu zrobić jajecznicy. Czytam waszą gazetę, więc wiedziałam, że jest ich czterech. Zapytałam gdzie pozostała trójka i czego szukają w naszych stronach. - Szanowna pani poszukujemy wielce tajnego przepisu na jajecznicę wstrzymującą moczopęd wilczy. Moi pozostali towarzysze właśnie w tej chwili korzystają z publicznej toalety. Ja nazywam się Maksymilian Siusiumuszę z krainy Siusiumuszę. Od wieków wszyscy siusiumuszanie zmagają się z chorobą moczopędu wilczego. Jednak jakiś czas temu, mój brat, Marian Siusiumuszę odkrył w zapiskach Siusiumuszańskiej Wielkiej Biblioteki Publicznej stary rękopis, mówiący o tym, że istnieje magiczny przepis na jajecznicę, która mogłaby zdjąć z nas klątwę wilczego moczopędu.- odpowiedział mi wędrowiec. Muszę przyznać, że jego odpowiedź bardzo mnie zaintrygowała nie tylko przez wzgląd na sam wątek magiczny, ale również dlatego, że mój kuzyn Ryszard Wmordębity zajmuje się ziołolecznictwem i przez wiele lat badał chorobę moczopędu wilczego. Pozwoliłam wędrowcom zatrzymać się u mnie na czas poszukiwań, rękopis wyraźnie wskazuje na to, że przepis znajduje się w naszej krainie. Wydaje mi się, że osobą kompetentną, której pomoc byłaby nieoceniona jest Dziedzic Paschilke... Nie wiem tylko na ile okaże się pomocny, skoro ostatnio większość czasu spędza pluskając się nago w fontannie... 

Czy Dziedzic Pachilke okaże się pomocny? Czy zrezygnuje z nagich kąpieli w miejscach publicznych aby udzielić pomocy wędrowcom? Czy kuzyn Baby Zwozu, Ryszard Wmordębity przyjedzie do nas z Makowego Grodu aby kontynuować swoje badania nad moczopędem wilczym? Nasza gazeta będzie donosić o dalszym rozwoju sprawy. Jak zwykle zachęcamy wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia w temacie, do współpracy z naszą redakcją.

wtorek, 26 grudnia 2017

Komunikat prasowy z Gór Kahlighari: Dziedzic nakryty!

Dzisiaj w godzinach porannych Dziedzic Paschilke został nakryty na porannej kąpieli w fontannie publicznej. Dziedzic był zupełnie nagi, nie kontaktował, zdawał się pozostawać pod czyimś urokiem.
"Właśnie wracałam z nocnego spaceru, kiedy spostrzegłam nagiego Dziedzica. Pluskał się w fontannie niczym skowronek. Wydawał się szczęśliwy. Jednak moją uwagę przykuło jego spojrzenie... Było zamglone, jakby nie jego własne. Miałam wrażenie, że przez te jego oczy patrzy ktoś inny. Było to przerażające, bynajmniej nie dlatego, że był nagi lecz właśnie przez to spojrzenie. Poza tym muszę przyznać, że z pewnością niejedna niewiasta zachwyciłaby się niezwykłą urodą Dziedzica, jest on człowiekiem niezwykle wysportowanym a matka natura obdarzyła go..."

Dalsza część wypowiedzi księżnej Abdegardy Dominiki Pimpuderli Brzęczochowskiej, żony Dżdżysława Przaśnego, z przyczn dla wielu oczywistych, została ocenzurowana. Czy dziedzic Paschilke trafi do szpitala psychiatrycznego św. Alojzego Wielkiego Dyrdymały? Czy ktoś rzucił na niego urok? Będziemy donosić o dalszym rozwoju sprawy.

Komunikat prasowy z Gór Kahlighari: Opinia psychologiczna na temat stanu Dziedzica

Przed paroma dniami naszą redakcję odwiedził psycholog Marian Jarzębinowski, który postanowił podzielić się z nami informacjami na temat stanu psychicznego Dziedzica Paschilke:
"Od powrotu z Makowego Grodu, Dziedzic Paschilke jest moim stałym pacjentem. Choć obowiązuje mnie tajemnica lekarska, wszyscy wiemy, że nie ma takiej tajemnicy, która nie miałaby swojej ceny... Ale do rzeczy. Podczas pierwszej wizyty Dziedzic Paschilke skarżył się na RLS (zespół niespokojnych nóg), jednakże ta dolegliwość nie dopada go podczas snu, jak to zwykle ma miejsce w tej przypadłości, tylko podczas porannego golenia. Objawia się to biegiem w miejscu, a skutkuje nieustannym zacinaniem się podczas golenia. Nie jest to jednak jedyna dolegliwość Dziedzica... Przeżywa ciągłe niepokoje i nie opuszcza go obawa, że ponownie zostanie zaatakowany. W tej chwili ukojenie przynosi mu jedynie doglądanie ogórków w szklarni pana Pryncypińskiego. Według mojej diagnozy, Dziedzic Paschilke cierpi na pourazową traumę, która zniknie samoistnie na przestrzeni kilku najbliższych tygodni."
W imieniu całej redakcji dziękujemy panu Marianowi Jarzębinowskiemu za podzielenie się tymi informacjami, zaś Dziedzicowi Paschilke życzymy rychłego powrotu do zdrowia!

czwartek, 26 października 2017