czwartek, 16 lutego 2012

Engiewook

Jak zawsze wieczorem, siedziałam przy stole usiłując skupić myśli na czymkolwiek. Miałam tyle do zrobienia, tak bardzo zależało mi na wypełnieniu wszystkich obowiązków, a równocześnie byłam zła na Engiewooka, który siedział przede mną i za cholerę nie chciał dać mi spokoju. Zamiast tego wpatrywał się w moje oczy nieobecnym wzrokiem. 
-Będziesz się tak ciągle gapił? Jak długo mam jeszcze cię znosić?- zapytałam poirytowana. 
-Engie nie powie. Engie wykonuje misję.- nawet kiedy mówił, jego pozbawiony emocji wyraz twarzy, nie ulegał najmniejszym zmianom. 

Engiewook przychodził co wieczór. Ciągle mówił o jakiejś misji, której szczegółów nie chciał zdradzić. Mógł tak wpatrywać się w moje oczy godzinami, denerwować mnie, wprawiać w agresję, równocześnie nie pozwalając by mój wzrok powędrował gdzieś indziej. Jego spojrzenie było tak silne, a równocześnie tak przenikliwe, że moja złość z minuty, na minutę zamieniała się w strach, przed tym tajemniczym osobnikiem, który torturował mnie psychicznie każdego wieczora i nie chciał odpuścić. Było mi ciężko pytać go o cokolwiek, aż w końcu pewnego dnia zebrałam się w sobie i zapytałam: 
-Engie, kim ty jesteś? 
-Tobą. 

napisane:  6 sierpnia 2010