czwartek, 8 marca 2012

Serce Świata

-Gdzie jesteśmy?- zapytałam staruszka, który spacerował spokojnie po lśniącej czystością, miodowej posadzce. Nie widziałam tego miejsca nigdy wcześniej, ani nigdy później, nawet nie byłam do końca pewna, czy widzę je teraz. Najbardziej wyraźnie zapamiętałam ten miodowy kolor, który zdawał się emanować zewsząd.

Staruszek uśmiechnął się , gestem ręki kazał mi iść za sobą. Poszłam więc, stanął przy ciemnej barierce, stanęłam obok niego i po raz pierwszy spojrzałam przed siebie. Tak, jakbym po raz pierwszy od dawna używała oczu.

Przede mną unosił się ogromny mięsień sercowy, choć formą przypominał ludzki organ, z cała pewnością nie było w nim nic ludzkiego. Był tak idealny, że z pewnością zabrakłoby mi słów, gdybym próbowała go opisać. Najbardziej zapamiętałam to, że również był w tym przedziwnym, a jednak pięknym miodowym kolorze.

-Co to jest?- zapytałam.                   
-Serce Świata, możesz je poprosić o wszystko, ale dokładnie przemyśl życzenie. Pragnienia sprytnie potrafią nas zwodzić.
Podeszłam niepewnym krokiem do olbrzymiego organu, ale cofnęłam się i odwróciłam do staruszka.
-Mędrcze, czy… tak bardzo bym chciała… ale nie wiem… czy mogę poprosić o konkret?

Mędrzec wykonał taki ruch ręką, jakby chciał mi coś pokazać i nagle znaleźliśmy się przy wodospadzie, którego widok zapierał mi dech w piersiach.Tym razem to mędrzec zadał mi pytanie:
-Czy widząc tak naturalne piękno, potrafisz uchwycić w nim choćby jeden konkret?

I już wiedziałam.
Że nie potrafię. 

napisane: 8 marca 2012