niedziela, 29 kwietnia 2012

A może by tak podziękować, po prostu.

Od jakiegoś czasu czuję powinność napisania tego tekstu. Początkowo miał on być w formie opowiadania, ale to, co chciałabym powiedzieć ,chyba powinno zostać powiedziane tak po prostu, bez snucia tajemniczych opowieści. 



Skłonność do nieustannych zastanowień może doprowadzić człowieka w różne miejsca, czasami może zabrnąć do takich, do których on sam nie spodziewałby się dojść. 

„Za dużo myślimy, Paula, za dużo. To wszystko jest na pewno prostsze, tylko nam się wydaje, że nie jest.” 

I tak rozmawiałyśmy w wakacje, kiedy jeszcze mieszkałyśmy nie tak całkiem daleko od siebie. Wydawało nam się, że coś jest nie w porządku, skoro większość naszych rówieśników żyła w sposób bezmyślny, a my trzymałyśmy się z boku analizując wszystko z każdej możliwej strony. Czasami już brakowało sił na te wszystkie natrętne myśli, które jakoś nie pozwalały nam przyzwyczaić się do otaczającego nas świata, być może wszystko to było po to, żeby uświadomić sobie parę lat później, że nie musimy się przyzwyczajać do tego, co nam się nie podoba. I choć zawsze ktoś będzie temu przeciwny, lepiej iść swoją drogą, choćby nie wiem jak dziwna wydawała się ona innym. 

Myślę, że mam szczęście, bo oprócz tego, że mam mądrych rodziców, mam również mądrą przyjaciółkę. A mieć dobrego przyjaciela, w tych czasach, to chyba nie jest proste i nie przytrafia się każdemu. 

„Monika, nie wiem czy Bóg istnieje, myślę, że nie wierzę w Niego. Nie wiem dlaczego bym miała… Myślę, że On nie istnieje” 

A wszystko po to, żeby sytuacja mogła się odwrócić któregoś dnia: 

„Paula… Ostatnio mam wątpliwości, jakoś jest mi ciężko. Coś jest nie w porządku, na wszystko poszukuję jakiegoś systemu rozumowania. Wydaje mi się, że wszystko się łączy w jakąś całość, bez niczego więcej w środku, wydaje mi się to wszystko tak bardzo rzeczywiste, że boję się, że w końcu dojdę do jakiegoś emocjonalnego nihilizmu. A tego nie zniosę, na pewno. Zrobiło się tak przyziemnie. Jest mi trudno. Nie wiem czy w coś jeszcze wierzę, w cokolwiek, jedno wydaje się być tak koszmarnie uwarunkowane przez drugie. Powinno mi to wystarczyć, ale coś w tym wszystkim nie pasuje, chociaż wydawałoby się, że powinno, że wszystko jest uporządkowane. Tłukę się z myślami, i co… nic z tego nie wynika.” 

„Monika... mi też przecież kiedyś się tak wydawało, że jestem sama z tymi wszystkimi myślami ale tak nie jest i Ty wiesz o tym, dlatego coś Ci w tym doszukiwaniu się wszędzie systemów, nie pasuje, każdy czasem wątpi, w różne zwyczajne rzeczy również, nie tylko w te wielkie. W końcu Ci się wszystko ułoży w tej poczochranej głowie, potworku.” 

I sytuacja zmieniła się znowu. 

„Paula, ja nie wiem czy Bóg istnieje, ale myślę, że ta wiedza nie jest mi wcale potrzebna do tego, żeby w Niego wierzyć. To dziwne, ale tak jest i pewnie sama tego nie rozumiem. Ale chyba nie muszę, bo przecież są takie rzeczy na świecie, czy relacje, których nie trzeba uzasadniać, a jednak są. I wiesz… jest dobrze.” 

I wciąż jest dobrze, chociaż czasami wydawało mi się, że nigdy nie będzie, że nieustannie będę wojować z samą sobą w swojej głowie. 

Warto raz na jakiś czas otworzyć oczy, zobaczyć tych wszystkich ludzi dookoła, którzy w jakiś sposób nam pomagają robiąc różne rzeczy zupełnie bezinteresownie, nie chodzi o jakieś wielkie przysługi, ale właśnie o drobnostki, których nie powinno się pomijać, bo to one mają największą wartość, i dobrze jest po prostu podziękować, nawet w tych najprostszych słowach. 

A wtedy można już spać spokojnie przy Nature Boy w wykonaniu Miles’a Davisa i się uśmiechać tak po prostu, zwyczajnie :)