czwartek, 5 kwietnia 2012

Opowieść o naiwnym królu i lubieżnej królowej

Każdej nocy królowa wymykała się ze swoich komnat, by zaczerpnąć kąpieli w dworskiej fontannie, oświetlonej blaskiem bezlitosnego księżyca. Małżonek jej, nawet nie drgnął gdy wymykała się z królewskiego łoża. Co wieczór poiła go magiczną miksturą otrzymaną od okolicznej wieszczki, w podzięce za darowanie życia. 

Królowa, choć niewątpliwie była kobietą urodziwą, nie miała w sobie dziewczęcego wdzięku. Otaczająca ją aura niewypowiedzianej stanowczości budziła pożądanie pośród wielu mężczyzn, jednak w żadnym z nich nie budziła uczuć wyższych, tych, o których od wieków piszą poeci. 

Noc, choć piękna, bywa zdradliwa, skrywa tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć dziennego światła. Królowa, zahipnotyzowana swym rytuałem, zdjęła nocne szaty i weszła do fontanny. Będąc kobietą rozwiązłą nie obawiała się, że zostanie zauważona przez kogoś z dworu. W mrokach swego serca, miała nadzieję przyciągnąć spojrzenie Christiana, poety dworskiego. Jednakże młodzieniec ten, zakochany w skromnej kuchareczce Marie, pozostawał niewzruszony urokami lubieżnej królowej. 

Doradca królewski, nękany sprawami dyplomacji, nie mógł zmrużyć oka, więc wybrał się na spacer po dziedzińcu, gdzie księżycowe światło oplotło nagie ciało zuchwałej królowej. Doradca, który publicznie uchodził za człowieka powściągliwego, prywatnie słynął z grubiaństwa i nachalności. 

Królowa, spostrzegłszy swojego obserwatora wyszła z fontanny, kierowana długo tłumionym pożądaniem. Tej nocy nie wróciła już do królewskich komnat, oddając się czynnościom, które do resztek zbrukały jej dawno utraconą godność. 

Noc jednak nie trwa wiecznie, a i słońce kiedyś wzejść musi. 
Gdy tylko król otworzył oczy zauważył brak małżonki i poprzysiągł zemstę na tym, który uwiódł królową. Naiwny był to bowiem król, który ufał swej niewiernej małżonce więcej niż trzeba. 

Gdy królowa przekroczyła wreszcie próg jednej z królewskich komnat, zrazu zaniosła się szlochem i wyznała mężowi, że dworski poeta Christian, uwiódł ją i wykorzystał, hańbiąc zarówno imię jej, jak i imię króla. Łatwowierny król nakazał ściąć głowę dworskiemu poecie i obiecał dać wszystko, czego zapragnie, temu, który zetnie głowę zdrajcy. Królewski doradca usłyszawszy to rozporządzenie natychmiast udał się do niczego niespodziewającego się poety i skrócił go o głowę. Następnie zaniósł ją do króla na złotej tacy. Uradowany władca nakazał powiesić głowę zdrajcy nad główną bramą, by zawiadomić w ten sposób lud, że żaden niegodziwiec nie ukryje się przed królewskim mieczem. Zniecierpliwiony doradca upomniał się o nagrodę, życząc sobie prawa do łoża królowej i połowy królestwa. Potrójnie zhańbiony król zrazu zrozumiał, że człowiek, którego bezmyślnie skazał na śmierć, był niewinny. W duchu przeklął siebie, swoją małżonkę i całe królestwo. 

Od tamtej pory na zamku zapanował wieczny mrok. 
Pozostała w nim tylko jedna dobra iskierka, za sprawą skromnej kuchareczki, której smutne pieśni rozbrzmiewały w zamkowych murach. 

Pieśni tęsknoty za utraconą miłością.