sobota, 2 czerwca 2012

To minie


Dla (...)  

Myślałaś, że tym razem. Że to już, że wszystko jasne. I znowu ta sama historia, która żłobi kolejne korytarze w Twoim poranionym sercu. Pytasz mnie, dlaczego znowu musisz płakać? Dlaczego znowu jesteś zła i dlaczego znowu masz ochotę roznieść na strzępy cały świat włączając w to samą siebie? A ja nie wiem, chociaż wiem może trochę… Wiem, jak to jest, kiedy ból wewnętrzny zaczyna się ufizyczniać, kiedy całym ciałem krzyczysz, chociaż jedyne na co masz siłę to milczenie… Mogę Ci powiedzieć, że to kiedyś minie. Chociażbym chciała, to nie stać mnie na nic mądrego, nic, co pozwoliłoby Ci w minutę zapomnieć o tym, co się stało. Nic, co zminimalizowałoby Twój ból. Nie cofnę czasu, nie sprawię, że on wróci, a wraz z nim cała Twoja wiara w świat. Odszedł, ale nie zabrał ze sobą Ciebie, chociaż teraz prawdopodobnie myślisz, że jest inaczej. Pomyśl o tym, że zmieniłaś jego życie, dałaś mu co najlepsze, wszystko, co byłaś w stanie. Nie docenił tego teraz, ale być może w pewnym momencie swojego życia zwróci się w stronę wspomnienia o waszych wspólnych czasach, śmiechach, nerwach, smutkach i podziękuje, za to, że byłaś. Może kiedyś spotkasz go przypadkiem na ulicy i uśmiechniecie się do siebie jak dwoje starych, dobrych znajomych, a potem miniecie się bez słowa, nie wiedząc jak zacząć rozmowę i czy warto. Ale wtedy nie będzie już krzyków, wyrzutów i łez. To będzie jak zapomniany zapach z dzieciństwa, który nagle, po latach ponownie się pojawia. Ty już nigdy na powrót nie staniesz się małą dziewczynką, a ciastka już nigdy nie będą smakowały tak samo, jak w tamtym momencie, gdy wydawało Ci się, że to najlepsza rzecz na świecie. Dlatego pójdziesz dalej, silniejsza o te wszystkie łzy, które wypłakałaś. Będziesz szła przez ulicę z uśmiechem, stwierdzisz, że ten płacz, tak szczery, tak przepełniony smutkiem, doprowadził jednak do czegoś wartościowego. Coś w Twoim życiu musiało się skończyć, żeby mogło się zdarzyć coś nowego, żebyś mogła dać siebie człowiekowi, który będzie w stanie to docenić, dla którego będziesz najcenniejszą istotą na Ziemi, którą będzie chronił, przed wszystkimi i przed nią samą. Nie wierzysz, ale ja wierzę i mówię Ci o tym, bo taka jest rola przyjaciół, bo chcę Ci o tym mówić.

Nie zrobię nic żebyś poczuła się teraz lepiej, bo nie mam takiej mocy. Chciałabym ją mieć, ale nie mam. Ale jestem, i będę, żeby za każdym razem, kiedy znów będziesz płakać móc powiedzieć Ci, że to minie. Płacz na zimnej podłodze w łazience i pozwól sobie czuć ten cały ból, dopiero kiedy się z nim pogodzisz, zniknie. Nie chowaj go, i nie udawaj, że jest dobrze. Nie jesteś słaba dlatego, że płaczesz, pozwól sobie na to. Masz prawo czuć ból, masz prawo płakać, masz prawo tęsknić, masz prawo być zła, masz prawo nie spać i rozmyślać o tym, co było i co mogło być, ale to minie. Pewnego dnia, nawet nie zauważysz kiedy, zaśniesz, a kiedy obudzisz się wszystko będzie inne, znacznie lepsze niż mogłaś to sobie wyobrazić.

A ja będę
i dalej będziemy rozmawiały o wszystkim i o niczym,
i znowu rozbolą nas brzuchy ze śmiechu, 
jak wtedy, gdy parę lat temu 
tarzałyśmy się po podłodze 
śmiejąc się z naszych dziwacznych wyobrażeń. 


Chciałabym być teraz z Tobą i pomóc Ci na tyle, na ile bym mogła. Choćby miało się to sprowadzić tylko do przykrycia Cię kocem i podania kilku chusteczek. Do wspólnego milczenia.