wtorek, 17 lipca 2012

Ten Prot

Ludzie mówili o Procie różne rzeczy. Najczęściej mawiali, że głupi ten Prot, tak głupi, że nie potrafi sklecić jednego zdania. Po mieście chodziły słuchy, że to psychol. Szeptano, że powinien przebywać na zamkniętym oddziale w specjalistycznym szpitalu. 

Jednak myśli Prota nie zamierały tak, jak słowa w jego ustach. Płynęły nieustannie, jedna przekształcała się w drugą, a żadna nie zatrzymywała się na dłużej. Prot nie był niemową, ale zrezygnował z mówienia uznając tę czynność za redundantną (takich to słów uwielbiał używać w myślach).  

Pewnego dnia usiadł Prot na najwyższej górze, w miejscu, którego żaden z ludzi, poza nim, nie miał prawa znać. 

Spojrzał przed siebie i zobaczył prawdę w jej najprostszym i najwłaściwszym kształcie. Było to najintensywniejsze przeżycie w jego życiu, o którym nikt nigdy nie mógł się dowiedzieć. Choć zrozumiał to, co zostało mu przekazane, nie potrafił przekazać prawdy innym, ponieważ ona przewyższała go nieskończenie. 

Taki głupi był ten Prot, mówili.