niedziela, 7 października 2012

Łyżki drewnianej być może

W świecie łyżek drewnianych jest zupełnie inaczej, niż w każdym innym świecie. Wszystkie łyżki są identyczne, dlatego ich żywot przedstawia się raczej przygnębiająco. 

Mimo tego, że wszystkie są takie same, nikogo nie interesuje bogate wnętrze łyżki drewnianej, a jedynie jej wygląd zewnętrzny i zastosowanie praktyczne. Z tegoż względu mówienie o szczęściu, w owym drewnianym świecie jest absolutnym nieporozumieniem.  Każda łyżka jest tylko łyżką, niezależnie od swych starań. Choćby nie wiem jak bardzo starała się wykonywać dobrze swoją pracę, albo sprawić komuś przyjemność, cały jej wysiłek zawsze pozostanie niezauważony. A ona sama będzie uchodziła za wiecznie niezadowoloną, która tylko bez przerwy czegoś wymaga. Jedynym marzeniem łyżki drewnianej jest to, by nie być traktowaną przedmiotowo. Jednakże każda łyżka pełni funkcję czysto instrumentalną, od której nie jest w stanie się uwolnić, bowiem została ona zapisana w jej naturze. 

W tym świecie, jak w każdym innym, mogą się obudzić pewne wynaturzenia. I tak też się stało, jedna z łyżek drewnianych postanowiła uwolnić się od schematu, co miało zaowocować czymś zupełnie nowym, czego skutków nie mogła przewidzieć, ale obudziło to w niej nową ekscytację, tak odległą od planowania i oczekiwań, a skierowaną na to co być może. 

Rabarbarowy katalizator


Mózg, Żarówka i Królik spacerowali po nieznanych labiryntach czasu. Mózg powiedział, że jeśli będą tak chooooodzić i chooodzić, to wykluczą wszystkie zasadzki i znajdą wyjście. 

Żarówka szła za Móziem, bo sama była tylko symbolem, który nie miał żadnego znaczenia bez Wielkiego Interpretującego Oka.

Królikowi było wszystko jedno dokąd idzie i co się z nim dzieje, odkąd żona zdradziła go z jego siostrzeńcem, mieszkającym w norze obok. Żona, będąc kobietą rozwiązłą i niewierną, postanowiła brnąć dalej w kłamstwo i nie przyznała się nigdy do zdrady. Ale Królik wiedział, że tysiąc małych króliczków nie wzięło się znikąd. Szedł więc za Mózgiem bardziej z braku lepszych zajęć, niż ze szczerej chęci.

Szli bardzo długo, aż nastał brunatny piątek. Nagle Mózg ZROZUMIAŁ, że to wszystko, co do tej pory robili nie ma sensu i wtedy znaleźli rabarbarowy katalizator.

Przepis na ciasto

O pieczeniu ciasta ani słowa nie będzie.

sobota, 6 października 2012

Wieczorem, na kolanie, w bałaganie

Ojoooooooj i klapnął. Na klawiaturę klapnął, zrobił bęc i powiedział "nie lubię jak się rozczulasz." , chrapnął potężnie i nacisnął "ESC",  ale to nic nie dało,  bo ona napisała sms. A kiedy wyłączył telefon, wdrapała się na jego okno i weszła do środka, obudził go cmok w szyję,   a on doszedł do wniosku, że to jakieś jedno wielkie nieporozumienie, bo miała go pocałować w plecy. On chciał w plecy ! A ona się wydurnia z jakąś szyją! I wtedy powiedział jej , że śmierdzi, bo tak go nauczyli w podstawówce, a ona mu powiedziała, , że właściwie to ją wkurzył i, że ona nie ma ochoty nic mówić. A on się zirytował, bo to on chciał przyjść do niej i się zdenerwował , że ona go wyręczyła, chociaż nie był tego świadomy. Ona wkurzyła się bo była impulsywna, i bywała upierdliwa,  więc wpadła w histerię,  po czym wyskoczyła przez okno,  ale on zdążył ją złapać za sznurówkę i wciągnął ją z powrotem, następnie powiedział jej, że tylko skończony idiota wyskakuje z rozwiązaną sznurówką przez okno i, że żeby zrobić to, co chciała zrobić powinna ubrać buty na rzepy. A potem powiedział jej, że tak naprawdę to głupia jest strasznie, że w ogóle wpadła na taki pomysł, i że nawet gdyby miała buty na rzepy to by ją złapał i nie pozwoliłby żeby coś jej się stało. A ona wiedziała, że mówi prawdę i się do niego przytuliła. Obydwoje też wiedzieli, że w pewnym stopniu są popieprzeni, a te dziwne sytuacje są nieco przerysowane, ale są efektem ich złożonych osobowości, które czasami wymagały interwencji specjalisty, ale ogólnie było ... cholernie dynamicznie, bo zwykle tak jest z wariatami. Ale to tylko jedna taka przerysowana historia , którą wymyślił gumowy chrabąszcz.

środa, 3 października 2012

Rozważania przy herbacie

Koper, żmija i półcień
Ślad, aromat i trzcina
Ziemia, wiatr i samotność.

O  księżyc wsparta drabina

~~Federico Garcia Lorca

Są takie wiersze, które trafiają do człowieka od razu. Bynajmniej nie dlatego, że są tak świetnie napisane, ale dlatego, że odzwierciedlają najgłębsze i czasami najciemniejsze strony naszych dusz. Czasami na początku nie potrafimy sprecyzować dlaczego ten, a nie inny wiersz tak do nas trafia, musi dopiero minąć jakiś czas, żebyśmy zrozumieli, że wiersze to tylko zwierciadła, które ukazują to, co już jest w nas.

Wszystko w świecie jest zmienne, my również, więc i nasze zwierciadła zmieniają się z biegiem czasu. Niemożliwym jest by przez całe życie towarzyszył nam jeden wiersz, albo jedna emocja.

Czasami chcielibyśmy zamrozić siebie w jednym określonym stanie, dlatego, że zmiany nie zawsze są pozytywne. Od tych negatywnych chcielibyśmy uciec jak najdalej, a kiedy już się zdarzą nie potrafimy się pogodzić z tym, że przydarzyły się właśnie nam. Skupiając się na żalu, nie dostrzegamy tego, co jest blisko nas. Wspominając to, co nie było po naszej myśli,zatracamy się w przeszłości i nie potrafimy się już cieszyć chwilą obecną. Każdy z nas przeżywa takie chwile, czasami wydaje nam się, że jesteśmy w tym wyjątkowi, ale to nieprawda. Wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi i łączą nas podobne przeżycia, uczucia, problemy i radości. Nigdy nie jesteśmy sami, ani we łzach ani w uśmiechach.

Zamiast pogrążać się w żalu, zwracać  nieustannie ku przeszłości, warto tak zwyczajnie sobie wybaczyć, znaleźć nowy wiersz i uśmiechnąć się do kubka z herbatą, ponieważ nigdy nie będzie smakowała tak, jak dzisiaj. Codziennie smakuje trochę inaczej, właśnie dlatego żeby można było za każdym razem cieszyć się nią na nowo, tak, jakby się ją piło po raz pierwszy. Podobnie jak białość ma wiele różnych odcieni, tak na całym świecie nie ma jednego, niezmiennego smaku.

Zmienność jest naturalna. Pozytywne zmiany są zastępowane przez negatywne, a negatywne przez pozytywne. To nieustanny proces, wszystko, co można zrobić, to czerpać mądrość zarówno z pozytywnych, jak i negatywnych momentów. Ale na dłuższą metę nie ma powodu do smutku, bo chociaż  dziś są chmury, jutro z pewnością zaświeci słońce. Ale na to słońce też nie można czekać bezczynnie, trzeba pracować nad tym, co można zmienić, a najlepiej nie zaczynać od zmiany całego świata, najlepiej po prostu zacząć od siebie.