sobota, 6 października 2012

Wieczorem, na kolanie, w bałaganie

Ojoooooooj i klapnął. Na klawiaturę klapnął, zrobił bęc i powiedział "nie lubię jak się rozczulasz." , chrapnął potężnie i nacisnął "ESC",  ale to nic nie dało,  bo ona napisała sms. A kiedy wyłączył telefon, wdrapała się na jego okno i weszła do środka, obudził go cmok w szyję,   a on doszedł do wniosku, że to jakieś jedno wielkie nieporozumienie, bo miała go pocałować w plecy. On chciał w plecy ! A ona się wydurnia z jakąś szyją! I wtedy powiedział jej , że śmierdzi, bo tak go nauczyli w podstawówce, a ona mu powiedziała, , że właściwie to ją wkurzył i, że ona nie ma ochoty nic mówić. A on się zirytował, bo to on chciał przyjść do niej i się zdenerwował , że ona go wyręczyła, chociaż nie był tego świadomy. Ona wkurzyła się bo była impulsywna, i bywała upierdliwa,  więc wpadła w histerię,  po czym wyskoczyła przez okno,  ale on zdążył ją złapać za sznurówkę i wciągnął ją z powrotem, następnie powiedział jej, że tylko skończony idiota wyskakuje z rozwiązaną sznurówką przez okno i, że żeby zrobić to, co chciała zrobić powinna ubrać buty na rzepy. A potem powiedział jej, że tak naprawdę to głupia jest strasznie, że w ogóle wpadła na taki pomysł, i że nawet gdyby miała buty na rzepy to by ją złapał i nie pozwoliłby żeby coś jej się stało. A ona wiedziała, że mówi prawdę i się do niego przytuliła. Obydwoje też wiedzieli, że w pewnym stopniu są popieprzeni, a te dziwne sytuacje są nieco przerysowane, ale są efektem ich złożonych osobowości, które czasami wymagały interwencji specjalisty, ale ogólnie było ... cholernie dynamicznie, bo zwykle tak jest z wariatami. Ale to tylko jedna taka przerysowana historia , którą wymyślił gumowy chrabąszcz.