sobota, 26 stycznia 2013

Za Zasłoną

Życie za zasłoną generowało zupełnie nową rzeczywistość, fałszywą. Kiedy o tym myślała, wciąż brzmiało w jej głowie pytanie, które on najpewniej by zadał. "Skąd wiesz, że właśnie ta rzeczywistość jest fałszywa, a może własnie to jest prawda?" Jednak, ona wiedziała i nic, nawet jego przenikliwe pytania, nie powstrzymałyby jej od takiego myślenia.Wszystko dlatego, że to był dzień, w którym ujrzała wszystko wyraźnie. Dzień, w którym zasłona opadła. Dzień, w którym  ona wreszcie przestała wytwarzać coraz to nowe światy możliwe, tylko po to, żeby móc się w nich zamartwiać i tonąć pośród alternatyw. Zasłona skutecznie uniemożliwiała jej zobaczenie życia w barwach pozytywnych, zwróciła na to uwagę nie dlatego, że życie było tylko pozytywne, ale dlatego, że było pozytywne również. Nikt nie wiedział co się z nią dzieje przez ostatnie miesiące, dlaczego ciągle jest smutna, dlaczego zdaje się być nieszczęśliwa, ciągle niezadowolona. Ona też tego nie wiedziała, bo nawet wtedy, kiedy wszystko było na swoim miejscu, nie widziała tego, nie wierzyła, że to może być prawdziwe. Zasłona nie pozwalała jej patrzeć.

Z chwilą kiedy otworzyła oczy, poczuła, że coś się zmieniło. Nagle przestała się miotać. Dostrzegła dotyk promieni słońca na swojej twarzy i zapragnęła przytrzymać je jak najdłużej. Nie chciała się dłużej zastanawiać nad zasłoną, ani dłużej trwać w fałszywej rzeczywistości, czasami tak niewiele potrzeba, żeby stać się więźniem samej siebie, ale i takie więzienie nie trwa wiecznie.
Poczuła się szczęśliwa, pierwsze co chciałaby zrobić, to powiedzieć mu o tym, ale na Boga, to szaleństwo dzwonić o takiej porze, zwłaszcza do śpiocha, nie miałaby serca, żeby go teraz budzić.