wtorek, 12 lutego 2013

Piramida z rodziców

Będziemy robić sztuczki. - powiedział magik i kazał wszystkim dzieciom zamknąć oczy, policzyć do 10 (najpierw zapytał dzieci, czy już potrafią liczyć) i po tym jak już policzą, otworzyć oczy. Na polanie panowała cicha ekscytacja i oczekiwanie, na coś tajemniczego, co za chwilę miało się wydarzyć.  Na buziach dzieci malowały się szerokie uśmiechy. Rodzice obserwowali swoje dzieci z ukrycia, czując się częścią tego ogromnego wydarzenia, które miało być punktem kulminacyjnym rodzinnego, parafialnego pikniku.

Pogoda tego dnia dopisała, nie spadła ani kropla deszczu. Promienie słońca rozchodziły się po polanie, otulając swoim ciepłem, roześmiane dziecięce buzie. Zapach lasu zachęcał do długich spacerów i zabaw w chowanego. Co jakiś czas rozlegało się stukanie dzięcioła odbijające się echem od drzew.

Dzieci zamknęły oczy, policzyły do dziesięciu i otworzyły...
Magik zniknął, a na jego miejscu stali rodzice. Tworzyli razem piramidę złożoną z najbardziej skomplikowanych figur gimnastycznych.  Dzieci w odruchu zdziwienia otworzyły usta. Najmłodszy chłopiec, który stał w pierwszym rzędzie krzyknął:
-Ale sztuczka! Ten magik umie się zmieniać w naszych rodziców sklejonych ze sobą!