sobota, 28 września 2013

SERIA: DZIEDZIC PASCHILKE, 1.Pierwsze wspomnienie o Dziedzicu Paschilke

Wojciech kołysał swoją córkę do snu, gdy żona przyniosła mu zaadresowany do niego kaligraficznym pismem, zalakowany list, z odciskiem pieczęci, na którym widniała wielka litera P. Wojciech uśmiechnął się pod nosem, zorientowawszy się już po samej pieczęci, kto jest nadawcą. To był naprawdę przyjemny dzień, a list od starego, dobrego i w pewnym sensie nieprzewidywalnego przyjaciela, tylko to potwierdzał.

Dziedzic Paschilke wyrażał swe podziękowanie za radę, której zaledwie przed dwoma tygodniami udzielił mu Wojciech. Sprawa dotyczyła kupna kawałka ziemi.
W liście było napisane, że niedługo po usłyszeniu tej rady, Dziedzic Paschilke wysłał list do swojego pryncypała, w sprawie owej ziemi za rzeką, którą ten przyobiecał mu sprzedać jeśli zajdą odpowiednie okoliczności. Szczęśliwie dla Dziedzica na odpowiednie okoliczności nie trzeba było długo czekać.
Oprócz podziękowań, Pashilke załączył w liście także pozdrowienia dla pięknej małżonki Wojciecha, oraz dla ich niedawno narodzonej latorośli, podkreślając, że chciałby gościć swego przyjaciela wraz z całą jego rodziną, w najdogodniejszym dla nich terminie.

Wojciech uśmiechnął się w duchu i podał list małżonce. Tamten dzień już na zawsze zapadł w jego pamięci, jako jeden z najspokojniejszych i najprzyjemniejszych. Nie zdając sobie do końca sprawy z tego, że właśnie ten dzień będzie wspominał z sentymentem przez kilka najbliższych lat.