poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kroniki Światła i Cienia. Wpis 1. Kraina Cienia



D
nia dzisiejszego prowadziłam niewinnego człowieka po mrokach Krainy Cienia. Miałam zadanie, ów człowiek przeświadczony był o tym, że mu pomagam. W rzeczywistości świadomie prowadziłam go na śmierć. Jednak przeznaczenia zmienić nie można, trzeba się mu poddać. Nawet jeżeli chciałam, nie w mojej mocy było uratować nieszczęśnika. Biegł za mną. Znałam wszystkie uliczki na pamięć. Moje miasto, mój dom, mój mroczny dom z poprzedniego wcielenia, z dawnego mrocznego wcielenia, które muszę odpokutowywać do końca świata, albo do dnia, w którym na moją duszę spłynie łaska. Niczym przeklęty feniks, będę umierać i rodzić się na nowo, w innym ciele , w innym czasie. Zawsze miałam wrażenie, że jestem istotą przesiąkniętą dobrem, teraz nie jestem tego pewna. Nie wiem nawet, gdzie szukać swojej przeszłości. Co takiego zrobiłam, że miast odejść muszę błąkać się po świecie, spełniając zadania sił, których normalny człowiek pojąć nie jest w stanie. Nie umiem powiedzieć, dlaczego znalazłam się znów w Krainie Cienia. Nie widziałam jej od tysięcy lat, więc dlaczego dzisiaj, dlaczego akurat dzisiaj. Jestem pośredniczką, pomiędzy światami, których rasa ludzi zrozumieć nie potrafi. Kraina Cienia, nie jest miejscem mitycznym. Istnieje naprawdę, lecz prawdziwej jej nazwy nie pamiętam, bowiem minęły tysiąclecia od mej ostatniej wizyty w tym miejscu. Zaprowadziłam człowieka prosto w szpony śmierci, prosto do siedziby, do której nie miałam wstępu. Wszedł i walczył, czy przeżył nie wiem. Możliwe jednak, że na świecie, jest już o jedno ciało mniej. . .Prowadząc go nie chciałam z nim rozmawiać, ani przez chwile. Wypełniając zadanie, nie można się przywiązywać. Tym razem posłała po mnie Kraina Cienia. Zeszłym razem, wypełniałam misję Krainy Światła. Dlaczego wybrali mnie? Niestety i na to pytanie nie znam odpowiedzi. 

Uliczki Krainy Cienia, wyglądały tej nocy naprawdę imponująco. Wszystko przedstawiało się tak, jak to zapamiętałam. Bordowe, granatowe, ciemne kolory domów, mgła unosząca się nad wyścielonymi kamieniem uliczkami. Te wilgotne kamienie. Swojski zapach, chłód i presja. Znajomy, tak przyjemny strach. Świadomość niebezpieczeństwa, że duszę moją pochłoną tamtejsze stwory, ta myśl, że za każdym rogiem może czyhać niebezpieczeństwo, przypomniały mi lata strachu. Lata życia w ukryciu, poszukiwania wyjścia, przejścia do innego miejsca z tej przeklętej, pełnej zła i rozpusty krainy, w której wszystko było dozwolone. Chcąc ocalić duszę, musiałam nauczyć się walczyć, walczyć ze stworami, jakich świat nie widział. Wypełniałam zadania, dla Krainy Cienia i Krainy Światła, by odkupić dawne winy. Jak wyglądają, jak funkcjonują te dwa światy, chętnie opiszę, lecz nie czas jeszcze na opowieści o miejscach. Bowiem nie jest to koniec mej wędrówki, a dopiero początek. Wszystko spisywać będę w tej oto kronice, by wspomnienia o mych wędrówkach nie uleciały w bezkres czasu. Bym nigdy nie zapomniała o swym odkupieniu, bym nie zeszła na ścieżkę złą, bym działała w chwalebne imię Krainy Światła. 

Dusza moja zazna szczęścia dopiero po śmierci. Gdy przestanę błąkać się pomiędzy światami, nie jestem martwa, jestem zaklęta w ciało śmiertelniczki. Jestem tak samo śmiertelna jak marna rasa ludzka. Moje najdalsze wspomnienie sięga czasów, w których zostałam spalona na stosie, przez głoszone przeze mnie myśli i doktryny. Z powodu inności zostałam uznana za wiedźmę, spłonęłam patrząc na załzawioną twarz mej młodszej siostry.

Tej nocy ukazała mi się postać. Biały, pełen męstwa i odwagi wojownik. Pamięć moja jest nietrwała, lecz podejrzewam, że to właśnie on przywiódł mnie do mego dawnego domu, do najdroższej, najstraszniejszej Krainy Cienia. Nie jest łatwym określenie, kim dokładnie był ów przybysz, możliwe iż był to duch. Dawno nie ukazał się mym oczom widok tak wdzięczny, tak godny i tak szlachetny. Chciałabym spotkać go raz jeszcze, dowiedzieć się skąd przybywa i jakie jest jego zadanie.