sobota, 14 czerwca 2014

Serce Peggy Sue


Ona była głupią, naiwną prostytutką, którą spotkał w jednym z okolicznych barów - a przynajmniej tak podejrzewał, ponieważ nie pamiętał dokładnie ich pierwszego spotkania. Nigdy nie traktował jej poważnie. "Jak miałbym traktować poważnie prostytutkę?" - odpowiadał, kiedy ktoś go pytał o dalsze losy ich "związku". Sam George nigdy nie nazwałby związkiem tego, co ich łączyło. Kiedy pewnego dnia powiedziała mu, że odchodzi i ma dość jego pieniędzy, zaczął z niej szydzić, twierdząc , że minie jakiś czas, a ona i tak do niego wróci. 
Nie mylił się, nie minął tydzień i Peggy Sue stanęła w drzwiach z twarzą obitą przez jakiegoś alfonsa.
-Wróciłaś.- to wszystko na co było go stać. Po wypadku George stracił zdolność do okazywania uczuć, każde jego zachowanie było automatyczne. Nie tylko stracił uczucia, ale także pamięć.
 
Peggy Sue nie przyznała mu się nigdy później, że nie jest żadną prostytutką, tylko jego żoną. To był jedyny sposób by obserwować go z bliska, i dbać o niego, choć w niczym nie przypominał już tego George'a, który raz w tygodniu kupował jej kwiaty i przynosił dzieciom cukierki. Dzieci... Stracili je wszystkie, kiedy George prowadząc samochód, schylał się po telefon komórkowy, który wcześniej mu upadł. 
Od tamtego strasznego popołudnia, nie wspominał już ani o dzieciach, ani o niej, jako o swojej żonie. 
Był przekonany, że Peggy Sue to zwykła prostytutka, którą nie stać na to, by wieść życie z kimś lepszym od niego. Ona sama zaś, nie mogła powiedzieć mu kim jest, bo nie tylko by jej nie uwierzył, ale na pewno na zawsze wyrzuciłby ją z domu.

Bardzo szybko zapomniał o tym, jak wymierzał jej razy, a krew rozbryzgiwała się o śnieżnobiałe ściany. Wszystko dlatego, że zrobiła mu herbatę, a on przecież miał tego dnia ochotę na czarną kawę. Po tym wydarzeniu na jakiś czas udała się do matki, a kiedy wróciła, on był przekonany, że jej zmasakrowana twarz "to robota jakiegoś alfonsa".

Wróciła, bo George był jedyną pamiątką po ich dawnym, wspólnym, szczęśliwym życiu sprzed wypadku.
Choćby miał ją kiedyś zabić, wolała zostać przy nim, niż uciec i zapomnieć o swojej rodzinnej tragedii.
Zamiast tego, zdecydowała się przeżywać ją codziennie od nowa, umierając powoli u boku mężczyzny, który kiedyś był jej najdroższym...