poniedziałek, 16 marca 2015

Selena; fragmenty; fragment 1

Selena długo ukrywała się w krzakach i obserwowała wielkiego, szponiastego ptaka, który rozszarpywał na strzępy jakieś niewielkie, polne zwierzę. Przychodziła tu codziennie, mając nadzieję, że pewnego dnia znajdzie w sobie odwagę i siłę, by upolować tego olbrzyma i nakarmić swoją rodzinę, która w ostatnim czasie cierpiała z powodu szerzącego się we wsi głodu. Coraz bardziej zmienny klimat nie sprzyjał uprawom pól. Rolnictwo straciło na znaczeniu, przestało się opłacać, a życie na wsi stało się cięższe niż kiedykolwiek wcześniej. Alchemicy pracowali zaciekle nad kryształami, które miałyby dostarczać energii całym wioskom, tak by pokonać problemy klimatyczne i magicznie podtrzymać urodzajność ziemi. Niestety były to prace bardzo żmudne, a wiedza alchemiczna była wciąż niewystarczająca do tak wielkiego przedsięwzięcia. Nawet magowie z trudem dawali sobie radę w obliczu klęsk żywiołowych i klimatycznych.
Niegdyś barwny i szczęśliwy świat, cierpiał w ciemnościach, które zdawały się nie mieć końca. Piękny ogród na Polach Nadziei z dnia na dzień obumierał.

Selena była młodą kobietą i nie pamiętała czasów, w których ogród rozrastał się z niezwykłą prędkością i uznawany był za jeden z cudów tej krainy. Dzisiaj takie historie nazywa się baśniami, ale starzy mędrcy, którym pozostało jedynie zapłakać nad obecnym stanem tego świata, wiedzą, pamiętają i tęsknią, za czasami, w których ludzie mieli marzenia. Rośliny z ogrodu Somniatis nie potrzebowały ani słońca, ani wody by wzrastać. Siłą napędzającą ich wzrost były ludzkie marzenia, pragnienia i nadzieje, te spełnione rozkwitały pięknie, te wywalczone ciężką pracą przeradzały się w polany pełne kwiatów i krzewów, a te ciche, dziecięce, które z czasem przemijają, przybierały postać drobnych niezapominajek. Dzisiaj pamiętali o tym tylko mędrcy, których świat chciał uznać za szalonych bajarzy.

Świat się zmienił, nie było już marzeń ani chceń. A jedynymi pragnieniami, były pragnienia zaspokojenia najbardziej podstawowych ludzkich potrzeb. Nie było już nawet niezapominajek, bo dzieci bały się chcieć czegokolwiek. Nędza, głód, szarość i lęk przed marzeniami sprawiły, że Ogród Somniatis pokrył się czarną mgłą, a piękne dawniej kwiaty gniły coraz bardziej. Pamięć dawnych dni pozostała tylko w sercach nielicznych.

Selena przyglądała się ptakowi rozrywającemu zwierzynę na coraz mniejsze kawałki. Zastanawiała się nad sposobem, w jaki mogłaby ujarzmić drapieżnika. Najprościej byłoby podrzucić mu do gniazda podtrutą padlinę. Jednakże za samą truciznę trzeba byłoby zapłacić, pewnie około 50 tercli. Dzisiaj nikogo nie było stać na takie wydatki. Nawet najbogatsi magowie dusili każdy grosz. Trzeba było pomyśleć nad innym sposobem upolowania tego ogromnego ptaka. 

Selena miała przyjaciela, który radził sobie naprawdę świetnie z zastawianiem pułapek. Ale on też miał rodzinę, więc gdyby zaangażowała jego do udziału w polowaniu, musiałaby podzielić się zdobyczą. Selena była dobrą dziewczyną, ale w obliczu głodu człowiek myśli trochę inaczej, sam zaczyna działać i myśleć jak drapieżnik, który jak najwięcej chce zachować dla siebie. Z drugiej strony, dziewczyna bardzo lubiła Artemisa i nie wyobrażała sobie sytuacji, w której nie podzieliłaby się z nim swoim łowem. Niemniej, nie rozwiązywało to problemu upolowania ptactwa. Choć Artemis był o wiele silniejszy od Seleny i o wiele sprytniejszy w kwestii zastawiania pułapek, Selena nie miała pewności czy nie przecenia możliwości przyjaciela. Gdyby spróbowali zaangażować kogoś jeszcze, najpewniej nikt nie zaspokoiłby głodu, nawet na chwilę.
Ptak kończył swoją strawę, gdy Selena usłyszała kroki za swoimi plecami.
-Ty też tutaj przychodzisz w sekrecie.- to był Artemis, uśmiechnąl się do niej i odgarnął z twarzy grube pasmo rudych włosów, które wypadło z niechlujnie zawiązanego kitka.
-Miałam ci powiedzieć. - Selena poczuła ogromny wstyd, że przyjaciel nie dowiedział się od niej o tym miejscu.
-Przestań, przecież też mogłem ci powiedzieć, że wiem o tym miejscu. To chyba też nie w porządku, prawda?- uśmiechnął się i usiadł obok niej, czochrając jej krótkie, kruczoczarne włosy.
-Nie tłumaczmy się z tego, czasy są ciężkie.-powiedziała Selena.
-Jak się czuje Kiva? - zapytał Artemis.
-Nie najlepiej, jeszcze nie wyzdrowiała. Ciągle szukamy kogoś, kto mógłby jej pomóc. Nie wiemy co to za choroba. Moja siostra jest blada, ciągle leży w łóżku, nie rozmawia z nami, dostała okropnej wysypki, boję się, że nie przeżyje. - Selena po raz pierwszy powiedziała to głośno, a po jej twarzy spłynęły dwie ciężkie łzy, które spadając zamieniły się w dwie ciężkie perły.
-Zaraz... zobacz. -powiedział Artemis zdziwiony tym zjawiskiem.
-Selena... Selena! - usiłował zwrócić na nią swoją uwagę. Dziewczyna spojrzała na niego pytająco.
-Zobacz... Proszę... Kiedy ty... Kiedy ostatnio płakałaś? -  zapytał, pokazując jej perły, które trzymał w otwartej dłoni.
-Nigdy, ale ja... ale to niemożliwe.- kolejna łza spłynęła po policzku Seleny zamieniając się w perłę, w momencie gdy tylko odłączyła się od jej bladego ciała.
-No ładnie, jesteś takim skarbem, a biegasz ze mną po polach. Powinnaś teraz się uczyć, zamiast polować. Nie będziesz już tego robiła, ja to będę robił i będę pomagał twojej rodzinie.
-Artemisie... perłowe łzy, nie zwalniają mnie z obowiązków wobec mojej rodziny.
-Wiesz dobrze, że tylko magowie płaczą perłowymi łzami. Twoje przeznaczenie jest inne. Powinnaś się uczyć może będziesz mogła pomóc Kivie dzięki magii...
-Może tak, ale przecież ja mam niskie pochodzenie, znasz jakiegoś maga ze wsi, bo ja nie.- powiedziała Selena nie dowierzając.
-Teraz już znam jednego.- Artemis uśmiechnął się do Seleny.
-Mnie to nie bawi. Nie wiem kim był mój ojciec, wole nie myśleć o tym, jaka historia się za tym kryje. Nie zabronisz mi polować, ja to bardzo lubię. To jedyna rzecz, która sprawia mi w dzisiejszych czasach przyjemność.
-Nie widzisz, że to jest fascynujące?
-Nie wiem, bardziej mnie to przeraża niż fascynuje. Jak ktoś się o tym dowie, będą chcieli mnie chronić, oddzielą mnie od rodziny. Kto o nich zadba.
-O to się nie martw, to nigdy nie było twoje zadanie, ale wykazałaś się wielkim heroizmem podejmując się go.
-Nie lubię kiedy tak mówisz, przecież wiesz, że oni tylko mnie mają.- Selena wstała i odwróciła się, ale w momencie kiedy chciała już odejść, Artemis złapał ją za nadgarstek i powiedział:
-Albo nie patrzysz na tą sytuację tak, jak ja, albo z jakiegoś powodu boisz się na nią tak spojrzeć.
-Prosiłam ciebie, nie wracajmy już do tej rozmowy, widzisz co się dzieje dookoła, tak nie można... - Selena obdarzyła go ostatnim spojrzeniem i udała się w stronę swojego domu. Nigdy wcześniej nie zdarzyło jej się płakać, dopiero dziś. Żałowała, że Artemis widział jej łzy. Przez ostatnich parę dni podejrzewała, że może mieć jakieś zdolności magiczne, udało jej się zrobić kilka rzeczy, które zwykłemu zjadaczowi chleba mogły wydać się dziwne, ale dzisiaj upewniła się, co do wszystkich swoich obaw. Wcześniej traktowała te sytuacje jako przypadki, incydenty, teraz musiała porzucić swój obojętny stosunek do tych spraw.
Bała się przyszłości, wiedziała, że magowie objęci są specjalnym prawem, że w początkowej fazie nauczania nie mogą przebywać w towarzystwie zwykłych ludzi. Tego bała się najbardziej, że ktoś dowie się o jej sekrecie i będzie musiała zostawić dom, rodzinę i przyjaciela. Choć nie potrafiła tego okazać, wiedziała, że za nim tęskniłaby najbardziej.

Kiedy tylko przekroczyła próg swojego pokoju zaniosła się łzami, tak, jak nigdy dotąd, a śnieżnobiałe perły spadały na poniszczony, stary materac, na którym zazwyczaj spała. Płakała jeszcze długo, a pereł przybywało i przybywało.