sobota, 11 kwietnia 2015

Kawa i papierosy.

Od jakiegoś czasu nosiłam się z myślą dzielenia się na blogu nie tylko myślami, ale również filmami, które wryły mi się głęboko w pamięć, do których chętnie wracam. Dzisiaj, dzielę się sceną z filmu "Coffee and Cigarettes" Jima Jarmuscha.

Filmu, który jest porażająco statyczny, a jego największym efektem specjalnym, jest totalny brak efektów specjalnych. (Co nawiasem, i w nawiasie mówiąc, jest moim zdaniem najlepszym efektem specjalnym.) Gra świateł, gra ujęć, gra słów, a wszystko dosyć proste i głębokie w tym swoim minimalizmie. A przy tym... naprawdę urzekające obrusy w kratę. Rozmowy... takie proste, a takie niebanalne.

I to tyle, bo cóż można więcej powiedzieć o dobrym filmie. Może kawy?