poniedziałek, 4 kwietnia 2016

List do przyjaciela od Dziedzica Paschilke


Po tej całej historii z porwaniem Dziedzic Paschilke nie mógł znaleźć sobie miejsca. Jego wewnętrzna harmonia została całkowicie zburzona i zastąpiona przez nieustanne poczucie zagrożenia. Był ciepły, wiosenny wieczór, ale Paschilke nie potrafił się nim cieszyć. Aby nie marnotrawić czasu na bezczynne wpatrywanie się w jeden punkt, postanowił napisać list do swojego przyjaciela:

Drogi Wojtku!
Nie pisałem do Ciebie listów w ostatnim czasie, ponieważ zostałem porwany. Mam nadzieję, że przyjmiesz ten fakt, jako całkiem sensowny powód mojego milczenia. Od tego porwania wiele się we mnie zmieniło. Dawny optymizm, prysnął. Wyobraź sobie, że zostałem porwany przez kobietę i nie kryje się za tym żadna miłosna historia! Po prostu chciała żebym jej wytępił krety z ogrodu...
Nie wiem już naprawdę co robić. Wiekuista cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie. Obawiam się wyjścia z domu, bo na każdym kroku może mnie napaść ta wariatka, Pani Makowego Grodu. Zapewniam Cię, mój Drogi Przyjacielu, że tępienie kretów dla tej kobiety nie było żadną przyjemnością. Pracowałem codziennie przez dwanaście godzin... Doprawdy, myślę, że dzisiejszy świat nie ma żadnego szacunku dla dziedziców, a już na pewno nie ma go dla Dziedzica Paschilke.

Pełen żalu i myśli nasyconych głębokim lękiem, 
Twój serdeczny przyjaciel, 
Dziedzic Paschilke